SKLEP

Zasiadka Przemka – część II

Witam kolegów ponownie!

Nie sądziłem, że tak szybko dotrę kolejny raz nad moją ulubiona wodę, ale plany się pozmieniały na moją korzyść i po tygodniu znów zameldowałem się na SS. Koniecznie chciałem sprawdzić, czy ostatnia zasiadka na tym łowisku, to był przypadkowy sukces, czy jednak odnajdę w tym swoje karpiowe przemyślenia i sytuacja się powtórzy…

Docieram 14 kwietnia nad wodę i czuję lekkie rozczarowanie ze względu na aurę. Pogoda nie rozpieszczała: silny wiatr, spory wzrost ciśnienia, a w zapowiedziach deszcz i wiosenne burze. No cóż- pomyślałem – najważniejsze jak na to zareagują ryby. Na branie czekałem do godzin wieczornych, a pierwszy karp zawsze najbardziej cieszy. Waga wskazała równe 9kg

DSC_0925

Po zważeniu ryby i wywiezieniu zestawu, przyszedł czas na drzemkę… ale nie zdążyłem zasnąć. Miałem kolejny odjazd – tym razem na drugiej wędce z głębszej wody. Niestety po dziesięciu metrach holu ryba po prostu spadła. Każdy kto łapie nasze pociechy wie jakie to przykre uczucie, no ale czasami tak niestety bywa. Po modyfikacji zestawu wraca on do wody, a ja do namiotu, bo wiatr i deszcz nieźle dawały  się we znaki. Całą noc padało, a właściwie przechodziła burza. Ciśnienie wzrastało w zastraszającym tempie i na kolejne branie czekałem prawie dobę. Jest kolejny karp! Waga wskazała równe 13 kg i cieszyła mój aparat.

DSC_0933

W środę rano obudził mnie kolejny dźwięk centralki, muszę przyznać że szpula aż się gotowała przy odjazdach i mam kolejnego karpia o wadze 8.8kg.

DSC_0927

Po dwóch dniach zmiennej pogody, bo od słońca momentami po wiosenne burze, nareszcie trochę spokoju nad wodą. Mała tarka przecierała lustro wody i znacznie więcej słońca pojawiło się na niebie. Ten dzień przyniósł cztery brania. Pierwsze właśnie opisałem, a kolejne to:  13.8kg przed południem,

DSC_0942

wieczorem niestety spinka, a przed północą mały karpik 4.8kg.

Noc minęła względnie spokojnie, a o wschodzie słońca obudziło mnie pik,pik,pik…….. i już jestem przy wędkach. Tym razem na macie parkuje karp 8.6kg – bardzo silny, który jednak po kilku odjazdach skapitulował.

DSC_0946

Dodam jeszcze, że branie nastąpiło po sporym wychłodzeniu wody, bo temperatura przy gruncie wynosiła tego ranka -5 stopni!!! Dzień po porannym przymrozku pomimo, że był bardzo słoneczny, niestety nie przyniósł brań. Dopiero o czwartej nad ranem obudził mnie totalny odjazd na prawym kiju! Niestety okazało się, że to karp sąsiadów ciągnął mój zestaw. No cóż i tak się czasem zdarza. Upewniłem  się tylko u kolegów z Sochaczewa, że to tak, a nie inaczej i po rozmowie z nimi wróciłem na stanowisko. Ku mojemu zdziwieniu zastałem hanger na jednej z wędek przyklejony do sygnalizatora, a oznakowanie żyłki wyjechało z kręcioła na 20m,szok! Przecież wieczorem przed snem zawsze testuję sygnałki! – a jednak zasilanie sygnalizatora mnie zawiodło.. Szkoda, bo to było ostatnie branie na mojej pięknej i pełnej przeżyć karpiowych zasiadce.

Co do przynęt, to  celowo nie poruszam tematu. Chociaż większość  kolegów, z którymi rozmawiałem wiedzą  co w tym roku przewija się przez moje zestawy, to przecież i tak każdy zawsze ma jakieś swoje tajemnice i kulki od tej lepszej roboty J

Nie muszę chyba dodawać, że wszystkie karpie wróciły do wody w dobrej kondycji, by móc cieszyć oczy kolejnych fanatyków tej pasji.

Pozdrawiam i do zobaczenia z pewnością na kolejnych wypadach na SS.

Przemek Nowak

.