SKLEP

Ananasowa zasiadka……

Ananasowa”zasiadka Bartka i Michała: 21.08-25.08

O Starym Stawie dowiedzieliśmy się w tym roku. Po naszej pierwszej wyprawie pod koniec czerwca mojej pierwszej „dwucyfrówce” 10,3kg i Bartka 14,3kg uznaliśmy, że musimy ponownie odwiedzić Stary Staw. Wybraliśmy ponownie stanowisko nr 2. Na łowisko dotarliśmy przed południem. Jak zwykle kilka godzin  i rozbiciem wieczorem zanęciliśmy przygotowaną wcześniej kukurydzą i konopiami. Bartek zaproponował przetestowanie nowych haków, oprócz „kurv shanków” na dwóch pozostałych wędkach użyliśmy haki „Carp’R’us’a” (przypon combi – miękka plecionka połączona z fluorocarbonem, włos miękki na owalu – przypon przedstawiony poniżej).

k

 

Około godziny 18 wywieźliśmy zestawy (garstka kukurydzy i po 5-7 pelletów na zestaw), ponieważ stanowisko nr 3 było tego wieczoru wolne to moje zestawy poszły do zatoki nr 3 a Bartka do zatoki 2. Na zestawie z „kurv shank’iem” zastosowałem kuli SK30 (tonąca 20mm + balanced 14mm). Natomiast na nowym przyponie z hakiem „Carp’R’us’a” założyłem dwa ananasowe pellety z Addera. Bartek użył truskawki na jednym zestawie i bałwanek squid’a z RS1 na drugiej. Po trzech godzinach (21.00) odjazd na wędce z „ananasem”. Na macie ląduje karp 4,1 kg. Ponownie zakładam 2 pellety ananasowe i wywozimy w to samo miejsce. Około północy odjazd na tej samej wędce i na macie ląduje moja życiówka 11,70kg. Bartek zmienia kulki na przyponie z hakiem „Carp’R’us’a” również na pellet ananasowy.  O godzinie 4.00 odzywa się Bartka centralka, ale Ten twardo śpi, krzyczę „masz branie, wstawaj”, szybko zrywam go za nogi z fotela. Po udanym zacięciu i fajnej walce Bartek wyciąga karpia o wadze 8,60kg (ponownie ananas). Reszta nocy upływa spokojnie. Pierwsza noc – 3 karpie- zasiadka zaczyna się znakomicie.  Następny dzień upłynął na obmyślaniu taktyki. Postanowiliśmy wszystkie cztery wędki uzbroić w haki „Carp’R’us’a” oczywiście z „ananasem”. Tego dnia dojechał do nas Łukasz z Agnieszką, których poznaliśmy podczas pierwszej zasiadki na Starym Stawie. Dwie wędki Łukasza poszły do zatoki na stanowisku nr 3 a ja z Bartkiem powróciliśmy na „dwójkę”. Ponownie ok. godziny 21.00 odjazd na mojej wędce niestety „zmęczona”, poskręcana żyłka i słaby kołowrotek nie pozwoliły wyciągnąć tej ryby. Nad ranem budzi nas kolejny odjazd na mojej drugiej wędce i tym razem na macie ląduje karp o wadze 11,60kg. W piątek zmieniam wadliwą żyłkę na jednym z kołowrotków. Standardowe nęcenie kukurydzą i wywózka zestawów ok. 19.00. Moje ponownie z prawej strony zatoki nr 2. wszystkie na „ananasa”.

Piątkowy wieczór przy grill’u ok. 22.30 delikatne branie „amurowe”, zacinam, krótki hol ale tym razem ryba górą. Po chwili podobne branie u Łukasza ale zaplątane żyłki powodują spinkę ryby. Czy dzisiejsza noc zakończy się niepowodzeniem? Na szczęście nie! Godzina 9.00 nagły odjazd na jednej z moich wędek. Zacinam i rozpoczynamy „pompowanie”, przy brzegu ryba odzyskuje wigor i zaczyna się zabawa, po paru minutach na macie ląduje moja kolejna życiówka 12,50kg. Koledzy zaczynają się denerwować, że wszystkie brania praktycznie tylko na moich wędkach (no cóż tym razem to mi dopisało szczęście 😉 ). W nocy z soboty na niedzielę taktyka bez zmian – „ananas”. Zmieniam tylko miejsce położenia jednego z zestawów. Pierwszy zestaw wywożę ponownie „na brzozy” po prawej stronie zatoki nr 2, a drugi znacznie bliżej (w połowie odległości od brzegu do cypelka z tabliczką nr 2). Ok. 3.30 zrywa nas kolejny odjazd na mój zestaw z zatoki. Na macie ląduje karp o wadze 12,20kg. Od rana zaczynamy pakowanie do wyjazdu, a na mojej wędce wywiezionej na noc na „środek” zaczyna się takie delikatne „pikanie” przy praktycznie braku ruchu żyłki, po kilku chwilach delikatne opuszczenie swingera więc zacinam i na haku widzimy karasia o wadze ok. 70-80dkg, który połakomił się na „końcówkę” pelletu z nocy.

Podsumowując, zasiadkę oceniamy na bardzo udaną. Na macie wylądowało w sumie 6 karpi o łącznej wadze ponad 60kg, a hitem okazały się haki „Carp’R’us’a” i oczywiście pellet ananasowy.

Serdeczne podziękowania dla Oli i Piotra za – jak zwykle – bardzo gorące i serdeczne przyjęcie. Możemy śmiało powiedzieć, iż nie była to nasza ostatnia zasiadka na tym przepięknym i kameralnym stawie.

.